https://www.renatarejf.pl/

Moja historia

Droga do wolności!

Historia mojej drogi - od zagubienia do wolności

Moje doświadczenie zawodowe to tylko część prawdy. Moje najważniejsze studia to moje własne życie. Przeszłam drogę od zagubionej dziewczyny z domu alkoholowego (DDA), z niskim poczuciem wartości, przez kobietę uwięzioną w sidłach współuzależnienia u boku pijącego męża, aż do miejsca, w którym dzisiaj z odwagą pomagam innym stawiać pierwsze kroki ku zmianie.

Przez 20 lat pracowałam w branży motoryzacyjnej — z zewnątrz wszystko wyglądało na poukładane, ale w środku czułam się zagubiona. Wspieranie kobiet w procesie zmiany robiłam po cichu od lat, ale 4 lata temu podjęłam decyzję o zmianie zawodowej, a dwa lata temu odważyłam się wreszcie wyjść do świata online, by nie trzymać swoich talentów tylko dla siebie.

Moimi trzema przyjaciółkami w tej podróży są: wytrwałość, konsekwencja i cierpliwość. To one doprowadziły mnie do miejsca, w którym mogę powiedzieć: jestem kobietą obdarowaną mocą i jestem dla siebie ważna.

Mój punkt zwrotny - korek od szampana

Przez lata żyłam w schemacie: próbowałam rozpaczliwie zmieniać mojego męża, nie rozumiejąc, że to ja sama potrzebuję ratunku. Mój mąż był wysoko funkcjonujący — pracował na stanowisku kierowniczym, przynosił pieniądze, nie awanturował się, więc wmawiałam sobie, że pije jak każdy. Ja kontrolowałam wszystko, ściągałam go z imprez, zagryzałam zęby i żyłam w gigantycznym poczuciu winy.

Każda z nas ma swój własny zapalnik. U mnie tym wyzwalaczem była zwykła gazeta „Teletydzień”. Po powrocie z 12-godzinnej zmiany, zwykłe pytanie o to, czy kupiłam program, sprawiło, że moje emocje wystrzeliły jak korek od szampana. W jednej chwili zrozumiałam: dłużej tego nie zniosę. Myślałam, że zwariowałam, że tracę zmysły. Zrozpaczona poszłam do poradni psychologicznej. Tam usłyszałam diagnozę: współuzależnienie. To słowo brzmiało jak wyrok, ale było moją mapą. Poszłam na terapię i tam, w grupie, usłyszałam historie obcych kobiet, które brzmiały dokładnie jak moje własne życie. To był moment, w którym przestałam czuć się sama ze swoim obłędem, a zaczęłam widzieć prawdę.